Masz pytanie?
Wyszukiwarka
Nowości
Subskrypcja

Wizyt:
Dzisiaj: 22Wszystkich: 37453

Ja Gaja, wystawa rzeźby i fotografii

2018-08-16 18:00

16 sierpnia AD będziemy wraz ze Stefanem Kłosiewiczem pokazywać nasze " akty" - czyli dzieła. Ja rzeźby a Stefan fotografie.

Jak zwykle, moje rzeźby powstają w procesie zmieszania myśli, obserwacji i fizycznej pracy. W trakcie tegoż procesu twórczego powstają także prywatne bajdurki zasłyszane w głowie.

Jedną z nich się z Państwem podzielę:

"Na początku było słowo. Było czułe, bo zaraz stało się ciałem. Dobry Bóg stworzył niebo by swym błękitem syciło oczy i dawało wytchnienie. Potem stworzył ziemię. Ziemia była smutna i pusta, więc ją zapełnił wszelakim życiem. J tak stała się Gają. Stworzona z czułości, ukojenia i miłości. ............ A potem, raptem, z nie wiadomo jakich przyczyn Bóg odwrócił oczy w inną stronę. Zobaczył człowieka podobnego sobie. Pomyślał, że da mu wielki dar by nie był samotny. Więc upchał Gaję (ten wielki ogrom, nienasycenie i kołyskę życia ) w jedno żebro ludzkie, przenicował na poziomie pierwiastkowym i wydobył z powrotem jako oszołomioną i przestraszoną istotę.

Od tego czasu, zrozpaczona Gaja sprzeciwia się temu porzuceniu kusząc, czekając, czuwając, rozczesując i splatając włosy, tuląc kolejne stworzenia ludzkie - tak od początku do końca."

Z wyrazami szacunku Zofia Kubicka - rzeźbiarka

Ja Gaja, czyli urzeczeni kobiecością

Kobieta, matka, kochanka, matrona - to one są fundamentem, ścianami i dachem domu zwanego "kulturą".

Pierwiastek żeński to siła, to dzikość, żądza, często krwawa w swojej naturze, wszystko to naprzeciw matczynej miłości, dziewiczej niewinności czy mądrości nabytej z wiekiem. Każda kobieta to Kali i Śakti, bez podziału i w tym samym czasie skrywająca w sobie dar nowego życia, jego czas i jego koniec. Gustaw Jung określił kobiecość pierwszym i najstarszym, zaraz po lęku przed śmiercią, archetypem.

W tych kilku zdaniach wstępu zarysował się nam obraz kobiety jako istoty wręcz nieskończonej, symbolicznie przekraczającej wszystkie możliwe ramy i przenikającej wszystko, Boskiej. Starej i młodej, mądrej, dojrzałej i niewinnej jak dziecko, będącej źródłem wszystkiego.

Nikt nie powinien dziwić się tak szerokiemu wachlarzowi barwnych opisów kobiecości i jej miejscu w ludzkim umyśle, bądź co bądź, wszyscy wywodzimy się od kobiety.

Zawsze tak było i raczej tak zostanie.

Wielu mężczyzn próbowało was opisać, usidlić, albo chociażby zrozumieć i to im głównie zawdzięczamy bogactwo w sferze femme-mitologicznej.

Od 16 do 26 sierpnia 2018 roku będziemy mięli okazję doświadczyć na własnej skórze odwiecznych różnic płci. Nie w sensie biologicznym, oczywiście (zresztą biologia chyba przestała mieć już jakiekolwiek znaczenie,), chodzi raczej o różnicę spojrzenia na kobiecość dwóch zupełnie odmiennych artystów.

W narożniku prawym odwiecznej wojny płci stanie zawodniczka (reprezentująca kobiety, oczywiście) posiadająca na koncie niebagatelną ilość wystaw w kraju i za granica , oraz projektów projektów artystycznych.

Mowa tu oczywiście o wybitnej rzeźbiarce, felietonistce, twórczyni projektów artystycznych i edukacyjnych która w swoich rzeźbach potrafi balansować pomiędzy delikatnymi, sennymi formami, a potężnymi i żywymi formami , nawiązującymi do początków ludzkości.

Delikatne księżniczki, śniące nimfy, czy pierwotne idole nawiązujące o "wenus z willendorfu" obraz zamknięty w rzeźbie - na pewno zostaniemy oczarowani formą i gestem tak bardzo ludzkim, pierwotną, kobiecą energią.

W lewym narożniku stanie zawodnik z zupełnie innej, ale wcale nie gorszej kategorii (reprezentujący mężczyzn, a raczej ich tęsknotę, lęk i podziw dla kobiet), Fotograf, literat, ornitolog, wspaniały człowiek - Stefan Kłosiewicz. Zdjęcia Stefana nawiązywać będą do trzech podstawowych w naszej kulturze okresów życia kobiety, czyli dziewicy, matki i... tej trzeciej, oczywiście. Miałem okazję porozmawiać ze Stefanem na temat jego prac, jak i również na temat źródła jego fascynacji. Otóż, w odróżnieniu od Zofii, Stefan nie tworzył prac jako wypowiedzi na temat esencji kobiecości. Na co dzień zajmuje się robieniem przepięknych zdjęć ptaków i innych "braci mniejszych", traktując akty jako zajęcie poboczne, pasje wynikającą z wewnętrznej potrzeby dotarcia do źródła.

Jego droga rozpoczęła się niespełna 15 lat temu, kiedy miał okazję zobaczyć na żywo właśnie ową wyżej wspomnianą "Wenus z willendorfu", od tamtego momentu zniewolony jej mocą zaczął tworzyć akty, z których wybrane możemy podziwiać na wystawie.

To co łączy tych dwoje artystów to poszukiwanie ulotnego sacrum w samej kobiecie, jej otoczeniu. Poszukiwanie Gaji.

Serdecznie Państwa zapraszam na otwarcie wystawy rzeźb i fotografii pod wspólnym tytułem - Ja Gaja.

Czeka nas zderzenie dwóch światów. Kobieta, matka, rzeźbiarka i Mężczyzna, fotograf, wielbiciel kobiet- staną ze sobą twarzą w twarz, aby zaskoczyć nas mieszanką estetycznych doznań.

Serdecznie zapraszam.

Jan Kubicki - kurator wystawy

 W dniu 16 sierpnia 2018, w Centrum Kreatywności przy ul. Targowej 56 w Warszawie rozpocznie się kolejna wystawa z cyklu Chromosomy sztuki. Tym razem będą prezentowane kobiece akty pod wspólnym tytułem JA GAJA. Swoje dzieła pokażą : rzeźbiarka Zofia Kubicka i fotograf Stefan Kłosiewicz. Wystawa jest efektem ich wieloletnich rozmów na temat archetypu kobiety postrzeganego oczyma kobiety i mężczyzny.

"Chociaż fotografię i rzeźbę dzieli wiele, trochę je również łączy; choćby to, że czasami mogą mówić (choć różnymi głosami) na ten sam temat. Jednym z takich tematów jest akt kobiecy. Wiemy, że rzeźbiarze podejmują go już od dwudziestu kilku
tysięcy lat. Fotografowie siłą rzeczy zainteresowali się nim nieco później.

Wspólna także może być dla twórców tych obydwu dziedzin fascynacja innymi dziedzinami sztuki i wiedzy i tak też jest w przypadku Zofii Kubickiej i Stefana Kłosiewicza. Ich wspólną pasją są mianowicie pradzieje religii i kultury. Wystawie swej nadali tytuł "Ja Gaja", w konsekwencji czego modelki przestały być modelkami, a stały się wcieleniami Wielkiej Matki, jej kapłankami, czcicielkami. Wiadomo, że Matka objawiała się pod trzema postaciami: dziewicy, nimfy i staruchy.

W pierwszej postaci bywała uwielbiana jako Artemida (Diana), Maria, Joanna d'Arc; w drugiej jako Afrodyta (Wenus), hebrajska Lilith, babilońska Isztar, bądź słowiańska Dziewanna; w trzeciej zaś jako Hekate, której przez wieki przybywało kapłanek: Wiedźm, Czarownic, Bab znających, czy jak je jeszcze zwali.
Mnogość postaci nie przeszkadza istnieniu ich wspólnego mianownika, a tym jest wieczna, tryumfująca kobiecość.

Zarówno Zofia, jak i Stefan (nie ma co udawać, że ich nie znam), starali się podejść najuczciwiej tak do tej jedności, jaki do różnorodności. Stąd też wielość stosowanych materiałów oraz różne deformacje barwne w fotografii.

Jeżeli ktoś z widzów pomyśli chociaż przez chwilę, że w każdej kobiecie kryje się boski element, to będzie to spory sukces Autorów, bo oni sami są o tym przekonani i tym przekonaniem dzielą się z Państwem."

 Marzanna Janik

  • Dodaj link do:
  • facebook.com

Facebook